Skip to main content
News

Czy wakacje są ucieczką od życia czy częścią życia?

By 24/06/2026No Comments7 min read

Jest końcówka czerwca. Dla niektórych wakacje już się zaczęły, dla innych są tuż za rogiem. Tak czy inaczej, przed nami dwa miesiące lata.

Wiele osób z niecierpliwością odlicza dni i coraz częściej słyszę wokół siebie te same zdania: „Jeszcze tylko kilka dni do urlopu.” „Na wakacjach w końcu odpocznę.” „Muszę wytrzymać jeszcze kilka tygodni.” Kilka lat temu zatrzymałam się nad tymi słowami, bo myślę, że wielu z nas dobrze je zna. Sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać: Czy naprawdę chcę dojeżdżać do wakacji wyczerpana i funkcjonować na resztkach energii? Czy rzeczywiście jesteśmy w stanie naładować baterie w ciągu zaledwie dwóch tygodni w roku? A może wakacje są po prostu przerwą od życia, do którego za chwilę i tak wrócimy?

To doprowadziło mnie do kolejnego pytania: Czym właściwie mają być dla mnie wakacje?

Doszłam do wniosku, że jeśli docieramy do nich całkowicie wyczerpani i traktujemy je jako jedyną okazję do regeneracji, stają się niczym więcej niż awaryjną ładowarką. Takim powerbankiem, po który sięgamy dopiero wtedy, gdy bateria jest już niemal rozładowana. Wyobraź sobie telefon działający przez wiele miesięcy na zaledwie 2–5% baterii. Na ekranie nieustannie pojawia się komunikat o niskim poziomie energii. Aplikacje zaczynają się zawieszać. A system działa coraz wolniej. Telefon nadal funkcjonuje, ale nie tak, jak został do tego stworzony.

A teraz wyobraź sobie, że podłączasz ten telefon do ładowarki na dwa tygodnie. Czy bateria się naładuje? Oczywiście. Ale co stanie się później, jeśli wrócimy do dokładnie tego samego sposobu korzystania z niego?

Najprawdopodobniej po pewnym czasie bateria znów zacznie się rozładowywać. Nie dlatego, że ładowarka zawiodła, tylko dlatego, że wróciliśmy do tych samych nawyków, które doprowadziły do ciągłego wyczerpywania energii. I właśnie dlatego problemem nie jest ładowarka – problemem jest sposób, w jaki i ile korzystamy z telefonu. Czasami mam wrażenie, że podobnie traktujemy samych siebie.

Przez większą część roku pędzimy od jednego zadania do drugiego. Odpowiadamy na wiadomości, odhaczamy kolejne punkty na liście i próbujemy nadążyć za niekończącymi się obowiązkami. Śpimy za mało. Odpoczynek odkładamy na później. Wymagamy od siebie maksimum, dając sobie minimum przestrzeni na regenerację. Potem liczymy na to, że dwa tygodnie urlopu wszystko naprawią.

I to trochę tak, jakbyśmy ładowali telefon porządnie tylko raz w roku i oczekiwali, że przez pozostałe miesiące będzie działał na najwyższych obrotach.

Czy naprawdę odpoczywamy na wakacjach?

To może zabrzmieć przewrotnie, ale nie jestem pewna, czy zawsze. Współczesne wakacje często oznaczają lotniska, planowanie podróży, rezerwacje, zwiedzanie, atrakcje, robienie zdjęć, sprawdzanie opinii, szukanie najlepszych miejsc do odwiedzenia i presję, by wykorzystać każdą chwilę. Zmienia się otoczenie, ale nasza głowa nadal pracuje. Zmieniają się tylko zadania. Nadal planujemy, organizujemy i podejmujemy decyzje. Nasz mózg i ciało wciąż pozostają w trybie działania.

Kiedy mózg naprawdę odpoczywa?

W pracy z klientami często zauważam, że ludzie mylą przyjemność z regeneracją. A to nie zawsze jest to samo. Nasz mózg nie odpoczywa tylko dlatego, że robimy coś przyjemnego. Odpoczywa wtedy, gdy może przestać być nieustannie w gotowości. Kiedy nie musi podejmować setek decyzji, analizować, planować, przewidywać ani rozwiązywać problemów. Kiedy nie musi czegoś osiągać ani niczego udowadniać. Tak jak telefon potrzebuje chwili, by się nie przegrzać, tak nasz umysł potrzebuje momentów, w których nie musi być cały czas używany.

I może właśnie tutaj kryje się coś ważnego

Kiedy wyjeżdżamy na wakacje, często nie zmienia się tylko miejsce. Zmienia się również sposób, w jaki przeżywamy dzień. Śpimy dłużej. Spacerujemy bez celu. Jemy wolniej. Patrzymy na zachód słońca. Rozmawiamy. Siedzimy na tarasie. Nie sprawdzamy maili co pięć minut. Stajemy się bardziej obecni. I być może to jest najważniejsze pytanie, które chciałabym Ci zostawić:

Not Nie: „Jak zorganizować lepsze wakacje?” Ale: „Co robię na wakacjach, czego brakuje mi przez resztę roku?”

A gdyby codzienność zawierała 10% więcej wakacji?

Nie mam na myśli egzotycznych podróży. Życie wygląda różnie i nie każdy może pozwolić sobie na urlop wtedy, kiedy ma na to ochotę. Ale może możemy przenieść mały kawałek tego wakacyjnego doświadczenia do codzienności? Mam na myśli większą obecność. Co zmieniłoby się w Twoim życiu, gdyby codzienność zawierała choć 10% więcej tego, co dają Ci wakacje? Może zauważyłabyś/zauważałbyś więcej zachodów słońca. Może poszłabyś/poszedłbyś na spacer bez telefonu. Może jadłabyś/jadłbyś spokojniejsze śniadania. Może spędziłabyś/spędziłbyś wieczór bez powiadomień. Może pozwoliłabyś/pozwoliłbyś sobie na pół godziny bez potrzeby bycia produktywnym. Może spałabyś/spałbyś trochę więcej i trochę mniej się spieszył. Nic spektakularnego.

A jednak być może właśnie te małe momenty są prawdziwymi ładowarkami naszej energii. Może właśnie o to chodzi. Nie o to, by dwa tygodnie w roku były wyjątkowe, ale by codzienność nie wymagała od nas ciągłego ratowania się wakacjami. Jeśli odliczasz dni do kolejnego urlopu, być może nie jest to tylko znak, że potrzebujesz wakacji. Być może to sygnał, że Twoja codzienność potrzebuje więcej przestrzeni na odpoczynek, regenerację i bycie po prostu człowiekiem, a nie wyłącznie osobą od wykonywania kolejnych zadań.

Nie czekaj z troską o siebie do wakacji.

Podsumowując w ten gorący dzień

Nie piszę tego po to, by zniechęcać do wakacji. Wręcz przeciwnie. Wakacje są ważne. Pozwalają złapać oddech, spojrzeć na życie z innej perspektywy i odpocząć. Piszę ten tekst po to, by zwrócić uwagę, że nie musimy docierać do urlopu całkowicie wyczerpani. Nie chodzi tylko o wakacje. Chodzi o codzienność, która stanowi większość naszego życia. Wprowadzając małe kawałki „wakacji” do codziennych dni, możemy ładować nasze baterie, zanim całkiem się wyczerpią.

Być może największą wartością wakacji nie jest sam wyjazd. Być może ich największą wartością jest pokazanie nam, czego potrzebujemy więcej przez pozostałą część roku: więcej obecności, więcej spokoju, więcej odpoczynku i więcej życia pomiędzy kolejnymi urlopami.

A na koniec, trochę przewrotnie, mam czasem wrażenie, że lepiej dbamy o nasze telefony niż o samych siebie. Regularnie je ładujemy, aktualizujemy, chronimy przed przegrzaniem i natychmiast reagujemy, gdy poziom baterii spada do kilku procent.

Nie zapominajmy robić tego samego dla siebie.

Pisząc ten blog w bardzo gorący, angielski letni dzień, życzę Ci wspaniałych wakacji, które będą nie tylko zmianą otoczenia, ale także okazją do prawdziwego odpoczynku i regeneracji – takiej, której kawałek uda Ci się zabrać ze sobą również do codzienności.

Marta

pl_PLPolski